Jakieś półtora roku temu zacząłem praktykować świadome sny i myślę że to przez to przywołałem pewnego Demona. Nie wracały te zdarzenia później ale chciałbym żeby ktoś pomógł mi go zidentyfikować to ''coś'' co nie było halucynacją ani snem na jawie. Mianowicie położyłem się do łóżka i zacząłem mówić moje afirmacje by spowodować świadomy sen i zgasiłem lampkę, nagle po kilku minutach spokojnego leżenia i próbowania się jakoś skupić na tych moich afirmacjach poczułem kogoś obecność i mocny powiem nieznanej energii nagle coś przesłało mi myśl. Czemu tak twierdze ? Główny powodem jest to że ta myśl kompletnie z niczego pojawiła się przed moimi oczami wyrazista niczym obraz, poczułem się dziwnie jakby miało miejsce coś w rodzaju telepatii. Po chwili usłyszałem imię głębokim i o dziwo spokojnym głosem. Nie pamiętam imienia dokładnie bo to było dawno temu ale zaczynało się na Sh albo na S. Ale mniejsza z tym, najwięcej przerażenia wzbudził we mnie jego wizerunek, miał fioletową szatę albo tak jakby coś co szatę przypominało, nie mogę tego dokładnie stwierdzić ponieważ wizerunek był jakby portretowy tak czy inaczej na głowie miał jakby fioletowy kaptur od tej ''szaty'' a na kapturze było coś w rodzaju korony z gałęzi albo z cierni. Jego oczy nie były jakieś zwyczajne to była jego najdziwniejsza cecha, były one lekko filetowymi kryształami w kształcie szmaragdów z ostrymi kątami, jego uśmiech był szyderczy i złośliwy a jego zęby były duże jak kły jakiegoś zwierzęcia. Reszta twarzy była czarną plamą, jakby był jakimś cieniem. To nie wszystko bo ta nagła i bardzo wyraźna myśli sprawiła że lekko zacząłem się bać, nagle rzeczywistość wokół mnie zaczęła się rozmywać chociaż byłem całkowicie przytomny, jakbym gdzieś się przenosił, po trochę dłuższej chwili ten strach przerodził się w okropne przerażenie które czułem w całym moim ciele, zacząłem się trząść, i pocić chodź była zima a ogrzewanie w pokoju prawie wyłączone. Całym mną telepało może nie jak przy opętaniu ale powiedzmy że w takim stanie nie dałbym rady utrzymać szklanki z wodą. Wytrzymałem tak 5 minut chodź całe to zdarzenie od zgaszenia światła trwało może z pół godziny. Zapaliłem światło i ani rusz nie myślałem nawet o jego gaszeniu, zasnąłem tak a następna noc była już spokojna, przerwałem te afirmacje na pół roku może rok.
Czy ktoś z Demonologów tu obecnych może mi pomóc z zidentyfikowaniem tego Demona ? O ile to nie była jakaś inna istota.