Tolerancja Religijna - Moje przeżycia. - Strona 3
Close
Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3
Pokaż wyniki od 21 do 23 z 23
  1. #1
    Płeć:
    Mężczyzna
    Skąd:
    Wszędzie

    463
    119
    293

    Tolerancja Religijna - Moje przeżycia.

    Idąc za głosem intuicji postanowiłem opisać swoje przeżycia związane z "Tolerancją Religijną" Otóż jak wszyscy wiemy Kościół naucza o miłości do bliźniego a także tolerancji wobec innych religii. Watykan natomiast podejmuje dialog z innymi religiami, co ma być przykładem dla wiernych.

    Jednak jak zdążyłem się przekonać przez zaledwie niecałe dwa lata swojego życia, nauki kościoła to jedno, a postępowanie wiernych drugie... Będąc w 3 klasie gimnazjum zamanifestowałem otwarcie swoją niechęć i miałem czelność skrytykować system istniejący w kościele, a także co gorsza zakwestionować cześć nauk. Do tego dochodziło to że od 8 roku życia słuchałem metalu i to nie zespołów typu Metallica, ale Behemoth, Vader i podobne. Wierni których religia naucza tolerancji i miłości wobec bliźniego w ciągu roku zgotowali mi piekło. Od razu co gorliwsi chrześcijanie zaczęli na mój widok reagować słowami Ateista lub co gorsze SATANISTA. Największy zawód spotkał mnie ze strony kumpli , którzy z dnia na dzień stali się moimi wrogami.

    Normalny dzień w szkole zaczynał się od wykrzykiwania w moją stronę nie tylko słów Satanista czy Ateista ale także takich których cenzura na forum by nie przepuściła. Dawni kumple patrzyli na mnie jak na diabła wcielonego. Każdego dnia oczekiwałem końca zajęć w szkole , jednak byłem w błędzie myśląc, że będę miał święty spokój. Nawet gdy jechałem rowerem przez środek wsi nie milkły okrzyki typu 666 j.... Pies mimo że liczbą bestii jest 616 a nie 666. Na gadu niektórzy pisali do mnie że służe szatanowi i oni powiedzą księdzu jaki to ja jestem. Inni próbowali nawracać twierdząc że Jezus mnie kocha i czemu ja go odrzucam. Najśmieszniejsze jest to że ci, którzy mnie atakowali w niedzielę stali przy ołtarzu służąc do mszy. Nie mówiąc o tym że większość jeśli nie wszyscy znają biblię tylko z kazania na mszy. Osoba, którą nazywali Satanistą zna biblię lepiej od nich, i to właśnie po jej lekturze przestała wierzyć.

    Ich działania nie odniosły zamierzonego skutku bo zamiast mnie przeciągnąć na swoją stronę sprawili że zacząłem z nimi walczyć zaciekle i im bardziej mi dokuczali tym bardziej z nimi walczyłem i z każdym ich atakiem byłem mocniejszy. Jedyny cel jaki osiągnęli to chyba zniszczenie mi psychiki która i tak zniosła więcej niż można by się było po moim wieku spodziewać. Łatwo sobie wyobrazić co prawie dwa lata takiego piekła zrobiło z psychiką nastolatka, sytuacje takie powtarzały się nawet wtedy gdy przychodziłem do szkoły tylko w odwiedziny. Do dzisiaj jestem ostrożny jeśli chodzi o relacje z katolikami. I Do dzisiaj nie potrafię im wybaczyć, ale z drugiej strony przekonali mnie, że dobrze zrobiłem zostając ateistą a obecnie przyjmując filozofię buddyjską.

    Mam jedną radę dla tych którzy mienią się tolerancyjnymi i miłującymi bliźniego. Chcecie by was tolerowano to sami bądźcie naprawdę tolerancyjni, niestety jeszcze wiele osób jest tolerancyjnych tylko wtedy gdy wierzymy w to co oni i należymy do tej samej wiary, jednak gdy ośmielimy się sprzeciwić wbiją nam nóż w plecy. Ale gdy to my ich zaatakujemy to odrazu zrobi się wrzawa bo my jesteśmy nietolerancyjni...

  2. ryba969 otrzymał podziękowania za ten post od 7 użytkowników:

    Anonim (21-08-2011), Ariadne (21-08-2011), Mahadewa (19-05-2012), Neozorro (21-08-2011), Ratford (21-08-2011)

  3. Początkujący
    Awatar asiula
    Płeć: Kobieta
    Skąd: kraków
    11
    0
    4
    #21
    Witam,
    Moje spostrzeżenia są takie, że ludzie tak naprawdę boją się tego co nieznane. Ten co ma inne zdanie jest wytykany palcami. Gorliwi katolicy myślą tak jak księża nakazują (miłość, tolerancja wobec bliźnich itd). Jednak każdy człowiek ma osobowość i w jakiś sposób został mentalnie ukształtowany od dzieciństwa. Jeżeli rodzice naszych rodziców, a nasi rodzice nam nie wpoili pewnych zachowań i myślenia odbiegającego (nazwijmy to) od powszechnie wygłaszanych/stosowanych norm, jak również nie wyciągamy wniosków z naszych osobistych doświadczeń życiowych (czy się uczymy na błędach, czy nie, czy jesteśmy elastyczni w myśleniu i zmianie swoich osobowości i przyzwyczajeń), to nie ma się co dziwić ludzie postępują jak konie z klapkami na oczach. Wcale to jednak nie oznacza, że ludzie są źli, oni po prostu są życiowo niedojrzali.

  4. asiula otrzymał podziękowanie za ten post od użytkownika:

    Darayavahuš (21-05-2012)

  5. #22
    Nie mnie oceniać w co kto wierzy i jego wiarę. Bóg jest jeden, co nie znaczy, że każdy nie ma prawa wierzyć w co mu się żywnie podoba. Nic mi do tego, co ktoś uważa za słuszne, jeśli nikogo tym w żaden sposób nie krzywdzi. Jeśli o coś pytam, to tylko przez ciekawość. Jeśli ktoś pyta, radzę zgodnie z moim sumieniem. Myślę, że nadmierna ekspansywność w kwestiach religijnych jest co najmniej w złym guście, bo jak głosi jedna z polskich maksym "Każdy jest kowalem swojego losu".
    Byle z Fantazją!!

  6. Wkręcony
    Awatar Iwcia
    Płeć: Kobieta
    Skąd: tutaj
    206
    144
    164
    #23
    Mimo że poniższy post nie odnosi się wprost do tematu „Tolerancja religijna – moje przeżycia” – nie znalazłam miejsca na forum, w którym pasowałby bardziej niż tutaj.

    Na początku pragnę przypomnieć, iż według Wikipedii słowo ” tolerancja - nie oznacza akceptacji czyjegoś zachowania czy poglądów. Wręcz przeciwnie, tolerancja to poszanowanie czyichś zachowań lub poglądów, mimo że nam się one nie podobają. Tolerancja jest postawą, która umożliwia otwartą dyskusję (…) Tolerancja uznawana jest za podstawę społeczeństwa otwartego i demokracji. Tolerancja ma też granice: dotyczy to postaw, które sprzeciwiają się tolerancji”.


    W powyższych postach często słychać wypowiedzi pełne żalu, że ktoś śmiał głośno wypowiedzieć skąd inąd odmienne zdanie, zachwiać równowagę i rzeczywiście „ nie zbierać z nami”. Ponad to nieustannie przeplatają się sformułowania, że oto komuś jest lżej, bo przecież stoi za nim większość (osobiście nie wiem, jak odnieść się do takiej dedukcji, ale ok. – przyjmuję bez słowa). Otóż wydaje się, że oprócz tego, iż wcale nie musi być lżej, ponieważ wiele religii - wykładni człowieka - przez wieki przyczyniło się do pomniejszenia prawdziwego wizerunku Boga (każdy szuka i już trudno), to ponad to odnoszenie się do rzekomej „mniejszości” jest po prostu błędne.

    Dzisiaj z wielu względów bardzo wygodnie stać się mniejszością. Każde państwo pragnie być tolerancyjne, można z tego czerpać niezliczoną przyjemność wolnego, nie popartego argumentami „słowa”. Dla przykładu- mamy chociażby mniejszość „ludzi biznesu”.

    Jednak, co się tyczy wiary, w obecnym życiu naszego społeczeństwa podział na grupę dominującą (osoby wierzące) i mniejszość (osoby niewierzące) może, nawet w Polsce, budzić pewne wątpliwości.
    Ile jest ateistów w Polsce – nikt nie wie i chyba nikt nie chce wiedzieć. Wciąż też trudno jednoznacznie określić definicje ateizmu. Narodowe spisy ludności nie uwzględniły tego pytania (pierwszy - wcale, drugi był wybiórczy ale i tak zapytał jedynie o przynależność do konkretnego kościoła, nie o ateizm).

    W Polsce wg statystyk osób bez wyznania jest około 7,45 % (http://pl.wikipedia.org/wiki/Polska) a ochrzczonych w obrządku rzymskokatolickim - 89,9%. Zdawałoby się - ogromna większość. Należy jednak dodać, że statystyki zliczają „wiernych” według liczby osób które przystąpiły do chrztu, a to oznacza, że dalsze drogi ochrzczonych (głównie dzieci) nie są już nikomu znane.

    Jak to się ma z rzeczywistością?

    Po pierwsze - należy przyjąć, że przynależność do religii czy systemu filozoficzno-etycznego określona jest przez wiarę/światopogląd w takim samym stopniu jak przez wypełnianie doktryn i praktyk ( „w każdą niedzielę uczęszczam do kościoła”; „nigdy nie byłem i nie pójdę do kościoła” itp.) Chociaż już nie można podeprzeć się statystyką, wiele o owych 89,9 % (czyli o większości rzymskokatolickiej) mówią odpowiedzi na pytania CBOS -u:

    - mimo, że zdecydowana większość dorosłych Polaków (84%) zna stanowisko Kościoła w kwestii zapłodnienia in vitro – 73% z nich akceptuje zapłodnienie in vitro w przypadku małżeństw, a 58% korzystanie z in vitro przez pary homoseksualne [Aktualne problemy i wydarzenia, CBOS,2010]
    - 47% Polaków popiera prawo do przerywania ciąży [więcej: 18-24 sierpnia 2011, CBOS],
    - 48% Polaków deklaruje, ze zna kogoś kto pozwala sobie na flirt z osoba pozostającą w stałym związku bądź filtruje z kimś wtedy, gdy sam pozostaje w takim związku, 10% przyznało się do zdrady [CBOS,2011],
    I jeszcze:
    - ponad połowa Polaków (57%) popiera propozycję likwidacji Funduszu Kościelnego i wprowadzenie w zamian możliwości przekazania 0,3% podatku na rzecz wybranego kościoła lub związku wyznaniowego [CBOS, 2012]

    Po drugie – okazuje się, że osoby, określające się jako niewierzące w znacznej części występują już w gimnazjach, niezależnie w jakiej religii zostały wychowane (42,5% ) i wskaźnik ten wzrasta jeszcze bardziej wśród 18 – 24- latków (do 81,28 %!) .
    Poniżej badania (mówi się, że niezbyt obiektywne, ale jak się okazuje jedne z nielicznych):

    http://www.ankietka.pl/wyniki-badani...-w-polsce.html
    http://www.ankietka.pl/wyniki-badania/13405/ateizm.html
    http://www.ankietka.pl/wyniki-badani...czlowieka.html

    Oczywiście powyższe dane świadczą tylko i wyłącznie o zagubieniu człowieka we własnych poszukiwaniach (ludzkie, ludzkie, i jeszcze raz ludzkie). Ale nasuwa się jedna wiodąca myśl: może już czas wyleczyć się z syndromu „ mniejszości”?

    Pozdrawiam.
    Ostatnio edytowane przez Iwcia ; 25-05-2012 o 07:45

Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Tagi dla tego wątku