PDA

Zobacz pełną wersję : Negatywne wzory/wzorce zachowań



Adamas
27-12-2011, 14:54
Nie wiem czy to jest prawidłowa nazwa, nie jestem psychologiem :D. Tak myślę że każdy ma wzory/wzorce zachowań, czyli pewien schemat postępowania w jakiejś sytuacji. W jaki sposób dotrzec do źródła negatywnych zachowań, lub jeśli zauważmy że wzorzec jest przejęty od któregoś rodzica, i nam z jakiegoś nie pasuje, to jak się go pozbyc/zmienic?

Ariadne
27-12-2011, 18:07
Przede wszystkim nie utozsamiac sie z nikim-z rodzicami a juz na pewno nie z otoczeniem ,czy srodowiskiem.stanowimy odrebnosc i jako odrebnosc powinnismy sie sami traktowac.Nie bede tu opisywala okresow zycia dziecka ,w ktorych rodzice odgrywaja najwieksza role.Na pewno wiecie,ze do 3 ego rolu zycia dziecko najbardziej "łapie " wzorce zachowania sie rodzicow.
Bedac dzieckiem szukamy w rodzicach ochrony,oparcia i schronienia.Na wiekszosc sytuacji dziecko reaguje lekiem.Tu rola rodzicow,by jak najlepiej niwelowac to uczucie,tlumaczyc,wyjasniac a co najwazniejsze nie dawac sprzecznych sygnalow dziecku-po prostu swa postawa dawac przyklad.Dziecko w lot lapie wszelkie niuanse i rozbieznosci.Jest naszym najwiekszym recenzentem.Gdy to,co mowimy lub pokazujemy nie pokrywa sie z tym,czego uczymy dziecko nastepuje dysonans poznawczy w rozwoju malego czlowieczka.Dziecko traci grunt pod nogami.Zaciera sie granica miedzy tym,co prawdziwe,a tym co udawane.
Czesto w tym okresie,albo i najczesciej uczymy dziecko,by tlumilo gniew,co jest najwiekszym bledem wychowawczym.Do dzis tlumacze moim "pacjentkom" ,ze wszelkie nasze problemy biora sie wlasnie z tlumienia swych emocji,a jesli chodzi o emocje z dziecinstwa sprawa jest na tyle powazna,ze te tlumione emocje rzutuja pozniej na nasz charakter,wspoldzialanie w spoleczenstwie,przygotowanie spoleczne,emocjonalne.Jednym slowem zjawisko jest wazne i niestety najczesciej spotykane.Rzutuje to takze na tak wazna sfere zycia jaka jest tez seks,umiejetnosc wspolzycia z drugim czlowiekiem,zdrowie /uzaleznienia /.Wszelkie zaburzenia biora sie min wlasnie z tlumienia emocji.
Wiadoma rzecza jest,ze rodzice powinni wyznaczac granice reakcji.Dziecko nie powinno np zloszczac sie ,bic mlodsze rodzenstwo.Powinno jednak moc miec okazje do wyraznia zlosci.Trzeba tylko okreslac granice.
Jesli dziecko widzi,ze mamusia z jednej strony mowi-nie bij brata,ale sama bije ,wiec tu juz zachodzi sytuacja,gdy mozemy mowic o zlych wzorcach.
Jednym slowem- uczymy poprzez wlasne prawidlowe zachowania.
Ten temat jest tematem rzeka.Trudno w nim opisac wszelkie zaleznosci.
Inny przyklad zachowan z dziecinstwa,ktore moga przysporzyc w pozniejszym wieku problemo - dziecko za nauke dostaje pieniazki,nagrody,itd.Uczy sie poprzez takie dzialanie,ze w pozniejszym wieku bedziemy oczekiwali nagrody lub zadoscuczynienia za kazde nasze dzialanie.Nie uczymy bezinteresownosci,dziecko jest niezaradne,itd.
Nagradzanie jedzeniem moze prowadzic w pozniejszym wieku do otylosci.
Szary,jesli juz zaczynamy zdawac sobie sprawe,ze mamy problem i ze postepowanie nasze jest zle,ze przejelismy je od rodzicow,a nie podoba nam sie ono to juz to jest polowa sukcesu.Reszta to praca nad samym soba ,by to zmienic.
Trzeba dojsc do zrodla,np dlaczego to robie?W jakich sytuacjach?Co mi to daje?Jak sie w tym czasie czuje?Jak sie z tym czuje? Czy budzi to we mnie poczucie winy?Najwazniejsze-czy chce to zmienic i dlaczego?

Adamas
17-02-2012, 17:10
Wiem że nie odpowiadałem długo, ale ja to zawsze muszę miec "natchnienie" żeby napisac post :D. No właśnie widzę że moje postępowanie coraz bardziej zaczyna przypominac zachowanie jednego z moich rodziców.... Chcę się tego pozbyc, bo z takiego postępowania nie wyniknie nic dobrego, ani dla mnie ani dla otoczenia ;/

zola
22-02-2012, 10:27
Swoją notką Ariadne przyczyniłaś się do refleksji nad swoją osobowością nie tylko dla rodziców, dziecka, który w przyszłości stanie się odrębną jednostką.Ale całe życie jest nauką, a wraz z doświadczaniem go - może stać się samokształceniem.
Oby każdy nasz krok stał się krokiem Pokoju ku przyszłości. Pozdrawiam***

Perska
22-02-2012, 22:01
W mojej rodzinie jest pewnie wiele negatywnych wzorców ale to co mi się najbardziej rzaciło w oczy to schemat rodziny mężczyzna - pan i władca, kobieta - służąca.
W zasadzie nie wiem czemu moja matka kontunuowała ten schemat w rodzinie ojca, bo w rodzinie mojej matki to wyglądało dosyć zdrowo, podział obowiązków, pomoc także w "kobiecych" czynnościach, dziadek ze strony mamy jest kultularny, nawet bywa szarmancki ;) Za to rodzina ojca, mówię o najbliższej czyli ojciec, jego brat i mój dziadek to kompletna dzicz, o przepuszczeniu kobiety w drzwiach nie ma mowy, o obowiązkach domowych również nawet jeśli chodzi o takie proste czynności jak opłukanie po sobie kubka czy nawet wstawienie do zlewu, po co? od tego są baby - głupie zresztą, bo baby sie na niczym nie znają ;) "proszę", "dziękuję" nie wystepuje w ich słowniku. Czasem nie wiem czy się śmiać czy płakać bo kiedy tak spojrzę na to świeżym okiem, to wygląda dosyc zabawnie kiedy kobieta idzie od samochodu z pełnymi siatami a przed nią beztrosko facet w sile wieku aż z kluczykami w ręku :D u mojego wujka jest to samo. Oczywiście panowie w mojej rodzinie potrafią być dżentelmenami ale dla obcych kobiet, dla swoich w domu po co? Kiedyś łapałam się na tym, że uskakuje swojemu chłopakowi czy ogólnie kolegom na imprezach - donoszenie smakołyków, dbanie o ciepło ogniska itp ;) ale powoli to zmieniam, nie chcę być jak moja matka rozgoryczona, że tak jest a nie inaczej ale prawda jest taka, ze sama sobie na to pozwoliła i kiedy koledzy ojca kiedy żona jest w pracy gotują obiad to on do niedana nawet sam sobie kanapki nie zrobił czy herbaty.
W rodzinie ojca jest charakterystyczne rozbuchane "ego", choć mam wrażenie, że to wielkie Ego ma tak naprawdę za zadanie ukrycie przed samym sobą kompleksów, widzę u nich patologiczną potrzebe aprobaty u innych, co niestety przejęłam. Niestety ten wzorzec wyniesiony z domu sprawił, że zawsze szukałąm ogromnej aprobaty zwłaszcza u mężczyzn i to oni mieli u mnie większy autorytet.