PDA

Zobacz pełną wersję : Zdradza-mowic,czy milczec? Czy wybaczac?



Ariadne
02-10-2011, 18:04
Sam fakt zdrady juz omowilismy.Zdazylismy nawet poklocic sie,wiec teraz inny,ale alternatywny temat zdrady acz wazny :).Otoz,czesto zdarza sie ,ze osoba zdradzana albo w ogole nie dowiaduje sie o zaistnialym fakcie ,albo dowiaduje sie ostatnia.Czesto jest tak,ze wszyscy wkolo wiedza,ale nikt nie ma odwagi poinformowac pokrzywdzonej/ego.
Jak myslicie?Powinno sie powiadamiac ,ze np przyjaciel,czy przyjaciolka jest zdradzana , ryzykujac przy tym czesto utrate przyjazni? Czy jednak
milczec? A moze porozmawiac z niewdziecznikiem ,ktory dopuszcza sie zdrady?

Słońce
02-10-2011, 18:24
del............

Anonim
02-10-2011, 18:25
Czesto jest tak,ze wszyscy wkolo wiedza,ale nikt nie ma odwagi poinformowac pokrzywdzonej/ego.

czy może być coś gorszego ?



Jak myslicie?Powinno sie powiadamiac ,ze np przyjaciel,czy przyjaciolka jest zdradzana , ryzykujac przy tym czesto utrate przyjazni? Czy jednak
milczec? A moze porozmawiac z niewdziecznikiem ,ktory dopuszcza sie zdrady?


Jeśli masz na myśli zdradę w związku to prawdziwy przyjaciel wiedzący co się dzieje sam czuł by potrzebę powiedzenia tego.. nawet chwili by się nie zastanawiał...o to że straci we mnie przyjaciele nie musiał by się martwić ..wszak przyjaźń to bardzo mocna więź .. to słowo bardzo wiele oznacza..
w sumie można by podziękować przyjacielowi że otworzył nam oczy.

Natomiast jeśli zdradza nas przyjaciel to w takim razie nie jest to już przyjaciel.
Przyjaźń opiera się na zaufaniu,szacunku,bezinteresowności.
Prawdziwemu przyjacielowi przez myśl by nie przeszło aby zdradzić...
ludzie nadużywają słowa przyjaźń...

Dorotapoznań
02-10-2011, 18:29
Z osobą która zdradza napewno nie poszłabym rozmawiać. Usłyszałabym coś na kształt "to moja sprawa" i tyle by było na ten temat. Natomiast co do osoby skrzywdzonej to nie wiem....przyjaciółka mogłaby uznać że jestem przeciwna ich małżeństwu róznie ludzie reagują w tych sytuacjach. Są osoby dla których to norma że ich mąż/żona spotyka się z innymi tzw nowoczesne małzeństwa. Hm.....Ja sama nie chcialabym się dowiedzieć. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Ale często jest tak ze osoba zdradzająca wykazuje pewne symptomy których wcześniej nie było np standardowe już częstsze perfumowanie się niż zwykle strojenie się itp Wtedy może ruszyłabym ten temat u żródła.

Ariadne
02-10-2011, 18:35
W
sytuacji ,ktora opisalas nastapilo tzw przeniesienie,czyli z Wasi przyjaciele po to,by mogli dalej funkcjonowac razem zrzucili wine na Was.To jest czeste w takich przypadkach.
Bardzo ciezko jest wyposrodkowac,poniewaz jak powiesz-zle.Nie powiesz-tez zle. Osobiscie wolalabym wiedziec.Nie ma dla mnie nic gorszego od faktu,ze wszyscy wkolo wiedza,a ja wychodze na jelenia.Sam fakt,ze wszyscy wokol wiedza,swiadzylby o tym,ze partner ma mnie gdzies i nie ukrywa sie z tym za bardzo.

Dorotapoznań
02-10-2011, 18:56
Gdybym zastała wlasnego faceta w sytuacji wyraznie wskazującej na zdradę to zrobiłabym tylko jedno. Wiadomo co. Ale nie mam zamiaru robić przesłuchania albo przeszukiwać jego telefonu żeby się czegoś dokopać. Jeszcze faktycznie bym się czegoś doszukała i spać bym nie mogła. Jakbyś się dowiedziała to co byś zrobiła? Poszłabyś porozmawiać z nim? Riozmowa nic nie daje on obieca żw nigdy więcej Ty uwierzysz i takie coś moze się powtórzyć. Ja jednak wolę nie wiedzieć. Życzliwi przyjaciele bywają okrutni. I nie zawsze chcą naszego dobra.

K. Victoria A.
02-10-2011, 19:17
Z osobą która zdradza napewno nie poszłabym rozmawiać. Usłyszałabym coś na kształt "to moja sprawa" i tyle by było na ten temat.

Ja odwrotnie. Na pewno porozmawiałabym ze stroną zdradzającą, aby uzmysłowić jej krzywdę jaką drugiej osobie wyrządza, wzbudzić w niej empatię, skruchę i nakłaniałabym, aby sama przyznała się przed partnerem/partnerką do zdrady.
Rozmowa to największy dar i najsilniejsza broń.
Wolę wiedzieć i wybaczyć, niż żyć cały czas w nieświadomości i kłamstwie.

Anonim
02-10-2011, 19:22
....Życzliwi przyjaciele bywają okrutni. I nie zawsze chcą naszego dobra.
to nie są przyjaciele.

Czytałem ostatnio wpis pewnej kobiety na internecie odnośnie zdrady ...
sami zobaczcie.. przeczytajcie i napiszcie jakiej odpowiedzi byście jej udzielili...a potem zobaczcie jakie odpowiedzi dostała ;)

"W mym małżeństwie nie układało się od dawna. Na imprezie integracyjnej poszłam z kolega na drinka.Mielismy tyle współnych tematów!! Przegadalismy całą noc , a nad ranem stało się. Zdradziłam męża!!!! Nawet nie wiem jak to sie stało. Kilka miesiecy ukrywałam to przed mym mężem. Ale powiedziałam mu o wszystkim.Uderzył mnie w twarz , nazwał k... Mamy dwoje dzieci , ale wyprowadziłam sie z domu do mamy. Kilka dni temu mąż zadzwonił do mnie , prosił o spotkanie. Zaproponował mi powrot. Tesciowa jak sie dowiedziała o tym tez zadzwoniła i powiedziała ze jak sie wprowadze do do domu meza to mnie wywali. Dom jest na meża , ona go kupiła. A ja nie wiem co robić. Nie moge na siebie patrzec i myslę o rozwodzie. Może niech znajdzie lepsza odemnie. Wiem , ze tesciowa bedzie sie wtracać , mnie obrazać i mówic męzowi jaka ja jestem.Nie wiem czy mąz to zniesie. Jest pod wpływem swej mamy.Ale dlaczego zaproponował powrót.Co kieruje zdradzonym męzczyzną. Z dziećmi sobie radzi , prace ma dobrze platna.A ja sie zwolnilami i dorabiam. Mam rozdarte serce.Chce rozwodu i go nie chcę. Nie wiem jakie bedzie dalej to malzenstwo. Pomóżcie."

http://www.rodziceradza.pl/Rodzice/Zdrada,q,233646.html

Słońce
02-10-2011, 19:26
Przykra sytuacja :( on jej wybaczył a matka nie moze tego zniesc :( jakie to częste i jakie to przykre :(
Czasami jedna nieodpowiedzialna decyzja moze zrujnowac komus zycie :(

Dorotapoznań
02-10-2011, 19:30
Ciężko powiedziieć....ja nie zdradziłabym nikogo a gdybym zdradziła to nie mogłabym dalej ciągnąć związku. Tak samo w drugą stronę.

Anonim
02-10-2011, 20:00
I w ten sposób dzieci mają rozbitą rodzinę... chwila przyjemności , a potem same problemy...
Zrozumiał bym jeszcze małżeństwo bez dzieci.. ale jak się ma dzieci to nie można się kierować własnymi potrzebami - w tym przypadku seks.
Czy ta kobieta pomyślała o dzieciach ?... raczej nie... gdyby tak zrobiła to by nie doszło do niczego.
Życie to sztuka wyborów.

K. Victoria A.
02-10-2011, 20:21
Nie można tylko tak. Mieli dzieci owszem, ale gdyby ich nie było to moim zdaniem sytuacja wyglądałaby tak samo. Ten człowiek zasłużył na to, żeby go zdradzić? Wątpię. Nikt nie krzywdzi, aż tak, by druga osoba wypłacała się czymś takim. Zdrada jest bolesna tylko dla jednej strony. Tej, która została zdradzona, zdradzający zaś nie może mówić o cierpieniu, bo ponosi tylko konsekwencje swojego czynu.

Słońce
02-10-2011, 20:51
Kochani, fakt stało się, ale nie takie rzeczy się zdarzały i świat stoi. Pomyslcie co by było jakby każdy tak podchodził? Owszem zrobiła źle.. Popełniła ogromny błąd. Ale jej mąż postanowił jej wybaczyć. Uwazam, że tesciowa ma tez prawo do własnego zdania ale nie ma prawa sterować ich związkiem.

zmija37
02-10-2011, 20:52
Ciężki temat Słoneczna, serio, serio.
Powiem tak: gdybym była osobą zdradzającą, to ostatnia rzecz jakiej bym chciała, to osoby umoralniające, wtrącające się w moje i zdradzanego życie. Ok z ich punktu widzenia to niedopuszczalne, zdradzanie, ale to nie ich sprawa - ja im się w życie nie ciskam z buciorkami. Zresztą w ogóle nie lubię osób czujących misję wtrącania się w jakikolwiek sposób, w cokolwiek, co dotyczy mojego życia, zwłaszcza jeśli nie poprosiłam o pomoc. Odbiegając od czynu, taka osoba, jeżeli zdarzyło się to raz, nie było perfidnie zaplanowane, ma już dość wyrzutów sumienia i nie umie sobie z nimi poradzić aby potrzebne jej były jeszcze wykłady.
A gdybym była zdradzana - chciałabym się dowiedzieć, ale od zdradzającego partnera, a nie od "życzliwych", którzy nie zawsze mówią coś dla naszego dobra.

Słońce
02-10-2011, 20:54
Czyli generalnie jesteś za otwartością?

zmija37
02-10-2011, 20:58
W jakimś sensie tak.
Jeżeli sama się dowiem, ok, jeżeli partner powie też ok. Ale jeżeli ktoś "doniesie" to nie ma pewności czy nie dołożył czegoś od siebie, czy nie pomylił faktów, bo widział jak mój partner odwoził kobietę autem, a to jego kuzynka, którą znam itd.
A czasami lepiej zabrać ze sobą tajemnicę do grobu. Trzeba pamiętać, że wyznaniem, także od życzliwych ludzi, można komuś wiele złego zrobi, zburzyć życie - informowanej osobie przede wszystkim. Nie każdy jest tak silnym, aby to udźwignąć. Pytanie, czy na tym informatorom zależy?
Zebym była dobrze zrozumiana - nie bronię osób zdradzających, nie przyklaskuje ich działaniu, ale w życiu widzę nie tylko czarne lub białe, ale tak że wiele odcieni szarości, które są, czy się tego chce czy nie. Gdyby wszystko było takie proste, świat były znacznie lepszy niż jest.

Ariadne
02-10-2011, 21:26
No to ja Wam opisze sytuacje,ktora miala miejsce.
Pani po 60 tce zostaje wdowa. Rozpacza po stracie meza.Prawie co dzien jest na cmentarzu.Przezyla z nim 40 lat w szczesciu.Byli swietna para.Rozumieli sie bez slow.
Jakis madry "przyjaciel" donosi jej 3 lata po smierci pana meza,ze pan maz mial kochanke.Pani w to nie wierzy,a jakze!Jak?Kiedy? Przeciez kochal ja!Nigdy by jej nie zdradzil?!
Mowi to swej corce.Corka potwierdza.Wiedziala o tym od dawna.Rozmawiala z ojcem na ten temat,gdy ten jeszcze zyl.Wiele razy.Nie miala jednak na niego wplywu.Nic ta rozmowa nie dala.Tatus mial kochanke przez.....20 lat trwania malzenstwa!!Byc moze druga pani byla nawet na pogrzebie ;)
Corka nie miala serca " psuc do konca" ich malzenstwa,bo zapewne rozpadloby sie.Jakis "madry" jednak postanowil to zrobic,myslac,ze przeciez pan juz nie zyje, wiec pani zapewne przelknie te gorzka pigułę.
Pani ,gdy sie dowiedziala byla w szoku.Dochodzila do siebie 6 miesiecy.Przestala chodzic na cmentarz.
Powiedziala mi,ze gdyby zyl to dalaby mu po twarzy,wyzwala,go,itd.Dalaby upust swej zlosci i zalu.A teraz?Teraz,gdy juz go nie ma ,czuje sie jeszcze gorzej-bezbrzeżny zal-nie do opisania.

Anonim
02-10-2011, 21:34
Uważam jednak że prawda jakakolwiek by nie była warto aby ujrzała światło dzienne .
Moim zdaniem dobrze się stało , kolejne doświadczenie w życiu... nie koniecznie pozytywne.. na pewno był w tym jakiś cel, wszak nic nie dzieje się przez przypadek.

zmija37
02-10-2011, 21:48
Anonim z Twojego punktu widzenia dobrze - nie neguję.
Tylko czy uważasz, że tej Pani się od tego polepszyło? Czy chciała tej prawdy? Czy chciała aby jej życie, to które było, legło w gruzach, których nie ma szansy odbudować, bo mąż nie żyje? Spójrz na to od jej, nie swojej strony - czy ona chciała tego jak to mówisz nowego doświadczenia? A pewnie, że nic nie dzieje się bez przyczyny, tylko czasami pobudki działania ludzi wcale nie są tak prawe, jak może się wydawać.
Gdyby ludzie przed kłapnięciem paszczą czasami pomyśleli o konsekwencjach swojego gadulstwa, tylko tyle, albo aż tyle.

Anonim
02-10-2011, 22:20
Nie zawsze mamy to co chcemy mieć.. żyła złudnym szczęściem...jeden element się zmienił i cała konstrukcja runęła..
Jeśli tak mocno uzależniła swoje życie od męża to już problem tej że Pani. Nie uważam aby rozsądnym było swe szczęście uzależniać od kogoś..
W zupełności zgadzam się z twym ostatnim zdaniem ;) Wypowiedzianych słów nie cofniemy , natomiast myśli możemy zmieniać dowolnie... to też lepiej się zastanowić kilka razy za nim coś powiemy, a czasami nie mówić nic.

Słońce
02-10-2011, 22:28
a moze zauwazcie - on jej wybaczyl i dal szanse ;) czemu chcecie byc jej sedziami gdy tylko on powinien? :P to on z nia bedzie zyl przeciez :D

minirolls
03-10-2011, 12:38
Moje zdanie w tym temacie...
Wiadomosc o zdradzie,skad by ona nie byla strasznie boli,pewnosc o tym ze jest sie zdradzana/zdradzanym boli tak samo-ja osobiscie przyjacielowi chcialabym "namacalnie pokazac"te zdrade jesli bym byla pewna.Taka zdrade przezywala z moim przyjacielem...

Dorotapoznań
03-10-2011, 13:51
ja uwazam że wszystko zalezy od sytuacji- w zależności pd zażyłości z osobą zdradzaną czasem lepiej sie nie odzywać. Nigdy nie wiadomo jak ta osoba zareaguje.

badylbp
04-10-2011, 14:27
Moja była żona mnie zdradziła. Nie wiem ile osób o tym wiedziało wcześniej, w każdym razie sama przyznała się do zdrady, oraz sama wystosowała chęć rozwodu. Także dowiedzenie się o zdradzie, jest jednym z najcięższych przeżyć, skoro kogoś się kocha, ufa się mu a tu takie buty, ciężko jest po tym się pozbierać. Ale, jak kocha się drugą osobę, uda się z nią porozmawiać to da się zdradę wybaczyć. Ja chciałem wybaczyć, ale nic to nie dało. Tylko, nawet jak się wybaczy, to gdzieś w głowie będzie zawsze tliło się, że jak ktoś raz zdradził to może zrobić to i drugi raz. No i niektórzy mają problem z tym, że muszą poradzić sobie z myślą, że ukochaną/ukochanego dotykała inna osoba. Ale, wg mnie jeśli ktoś wie o zdradzie, to powinien powiedzieć osobie, która jest zdradzana.

Słońce
04-10-2011, 18:00
Ja miałam w rodzinie dość osobliwą sytuację, Pewien pan - chyba seksoholik już raczej, notorycznie podrywał panie, umawiał się z nimi na jednorazowy seks itp. Kochanek miał masy.
Miał zonę. W końcu się wkurzyła i go wywaliła. Nie widział w swoim zachowaniu nic złego i sobie tłumaczył, że ona się czepia i jest oziębła, dlatego miał prawo ją zdradzac. Wściekły był gdy ona po jego odejściu ułożyła sobie życie z innym panem...
To dla niego było niedopuszczalne...

Dorotapoznań
04-10-2011, 18:19
No w tej sytuacji nie dziwię się zonie ze go wywaliła też bym to zrobiła- jak długo można pozwalać się poniżać? Lepsze rozstanie niż takie coś.

K. Victoria A.
04-10-2011, 18:58
Pewien pan - chyba seksoholik już raczej, notorycznie podrywał panie, umawiał się z nimi na jednorazowy seks itp. Kochanek miał masy.


Końcówka -holik wskazuje na zaburzenie lub chorobę. A w przypadku takich osób sytuacja wygląda inaczej i powinno się być jeszcze bardziej wyrozumiałym.

Słońce
04-10-2011, 19:04
Nie Victorio, nie w sytuacji, gdy ktos twierdzi, że on lubi seks i nie będzie nic z tym robił. Znałam tego człowieka i wiem jakie miał podejście do zycia, do żony i do kobiet w ogole. dla niego to był sport. I nie widzę dla niego taryfy ulgowej mimo, że wiele mu zawdzięczam. Żona go kochała a on ją oczerniał i poniżał. Robił to oficjalnie, oficjalnie spotykał się z kobietami często na oczach dziecka.

K. Victoria A.
04-10-2011, 19:10
Nie robił dobrze. Nie można jednak pozbawiać go godności, bo na nią zasługuje każdy. Poza tym nie ma ludzi złych.

Dorotapoznań
04-10-2011, 19:12
To ten facet celowo robił ludziom krzywdę i chełpił sie tym....naprawdę nie życzę żadnej kobiecie takiego męża. Seks i bawienie się uczuciami innych to dla niego pożywka. To go rajcuje. To jest manipulacja w najgorszym wydaniu bo przez niego cierpią niewinni ludzie.

Słońce
04-10-2011, 19:14
Victorio, ja nie pozbawiam go godnosci, nie mam zielonego pojęcia, skąd taki wniosek, gdy piszę, ze wiele mu zawdzięczam...

K. Victoria A.
04-10-2011, 19:16
Napisałaś, że nie mi dla niego w Twoim odczuciu taryfy ulgowej. Każdy przecież zasługuje na przebaczenie i kolejną szansę. Ludzie są dobrzy, ale jeśli traktuje się ich jak zbrodniarzy, czy osoby zdeprawowane, postępujące niemoralnie, to tracą chęć poprawy.

Dorotapoznań
04-10-2011, 19:20
Chwileczkę....Victorio czy Ty uważasz ze ten facet zasługuje na drugą szansę ??? Przeczytałaś dokładnie co ten facet zrobił? U mnie nie znalazł by przebaczenia. Zwróć uwagę że to nie on cierpiał tylko jego żona. On miał w nosie co ona czuje.

K. Victoria A.
04-10-2011, 19:23
Czytałam uważnie Doroto i nawet dwa razy. Tak. Uważam, że zasługuje nie tylko na przebaczenie, ale i na drugą, czy też kolejną szansę.

Słońce
04-10-2011, 19:23
Napisałaś, że nie mi dla niego w Twoim odczuciu taryfy ulgowej. Każdy przecież zasługuje na przebaczenie i kolejną szansę. Ludzie są dobrzy, ale jeśli traktuje się ich jak zbrodniarzy, czy osoby zdeprawowane, postępujące niemoralnie, to tracą chęć poprawy.
Victorio - na przebaczenie? Czy gdybyś miała męża, z nim dziecko i ten mąż przez całe lata siedział by na gg i na czatach randkowych i umawiał się z kilkunastoma panienkami miesięcznie NA SEKS to byś mu wybaczyła?? Wybacz i proszę nie weź tego jako próbę umniejszania Twoich poglądów ale Twój idealizm powala mnie na kolana... Myslisz ze gdy robił to przez lata to nie próbowała mu wybaczac?? Jak myslisz czemu z nim tyle lat jeszcze była? Chyba raczej w nadziei na zmiane. Zmartwię Cię. Zmiany nie było. Jego zachowanie natomiast eskalowało. To było właśnie niemoralne i zdeprawowane postępowanie. Robił to notorycznie.

Słońce
04-10-2011, 19:24
Czytałam uważnie Doroto i nawet dwa razy. Tak. Uważam, że zasługuje nie tylko na przebaczenie, ale i na drugą, czy też kolejną szansę.

Życzę Ci zatem takowego doświadczenia. Jeśli Ci się przydarzy daj proszę nam relację o wybaczaniu...

Dorotapoznań
04-10-2011, 19:26
Czytałam uważnie Doroto i nawet dwa razy. Tak. Uważam, że zasługuje nie tylko na przebaczenie, ale i na drugą, czy też kolejną szansę.

Ja się z tym nie zgadzam. Facet powinien być umieszczony w izolatce i być leczony psychiatrycznie. Ciekawe czy zachowałabyś się tak samo gdyby był twoim mężem i tak Cie traktował. Widocznie nie przezyłaś w swoim zyciu czegoś tak brutalnego by przestać wybaczać każdemu...

K. Victoria A.
04-10-2011, 19:29
Nie omieszkam Słoneczna. Każdy zasługuje na kolejną szansę. Myślę Dorota, że za Twoja rada w. starałabym mu się pomóc. Człowiek jest tylko człowiekiem. Upada, ale podnosi się i idzie dalej. Jeśli sam się podnieść nie może, warto mu pomóc i go podźwignąć. Jeśli nie chce wsparcia, może się o własnych siłach czołgać.

Marmoladka
04-10-2011, 19:30
Victorio. Są ludzie źli. Ten człowiek dla swojej żony był zły. Powiedz mi proszę. W ilu poważnych związkach byłaś, skoroś tak chętna do wybaczania wielokrotnych zdrad? Miłobyłoby Ci być w łóżku z *****arzem? Bo ten facet wg mnie był *****arzem. Żaden zdrowy na umyśle facet nie spotyka się z kilkuset kobietami będąc w małżeństwie.
Mam wrażenie, że wyznajesz zasadę: nadstaw drugi policzek. Pomyślałaś o tym, że ten facet mógł przywlec do domu chorobę weneryczną lub nawet HIV?

Doczytałam Twój ostatni post. Z takimi poglądami moja panno powinnaś iść do zakonu. Tam są kobiety o takich poglądach jak Twoje. Każdemu wybaczać. Śmieszne.

Dorotapoznań
04-10-2011, 19:34
Victorio bardzo Cie przepraszam nie chcę Cię broń boże urazić ale....czy Ty uwazasz ze jestes typem ofiary? Bo skoro chcesz takiemu facetowi dawać kolejne szanse to w tym momencie zgadzasz się na to by Tobą poniewierał i traktował Cię gorzej niz te swoje panienki spod latarni. Stawiasz się w pozycji ofiary....pozwoliłabyś mu na to by gził się z kim popadnie a Ty mu będfziesz wybaczać? On to wykorzyata i w końcu nie będziesz dla niego kobietą tylko....sorki nie powiem tego słowa.

K. Victoria A.
04-10-2011, 19:35
Nadstawianie drugiego policzka? Nie nazwałabym tak tego. Ludzi złych nie ma. Ja do zakonu? :D:D To jest dopiero nader śmieszne. Nie jest to miejsce stworzone dla mnie. Moje związki zostawmy w spokoju, bo to moja prywatna sprawa, a o takowych publicznie nie zwykłam dyskutować. Trochę jednak przeżyłam (nie mówię, że dużo) i swoje wiem. Nie jestem typem ofiary. Po prostu przeżyłam tyle i takich rzeczy, że umiem teraz już wybaczyć każdemu i wszystko. Co nie znaczy, że nie umiem się bronić.

Dorotapoznań
04-10-2011, 19:36
Chyba jednak za mało...Nikt Cię chyba w zyciu porządnie w tyłek nie kopnął....Uwierz mi- To boli ..

Marmoladka
04-10-2011, 19:38
Chyba jednak przeżyłaś zbyt mało, skoro przyjęłabyś do łózka *****arza. Faceta, który zawsze by Cię zdradzał. Tacy faceci się nie zmieniają. Coś o tym wiem i to z doświadczenia. Byłam w takim związku, wybaczałam, on przepraszał, mówił że się zmieni. Robił dalej to samo. Czara goryczy się przelała. Może Bóg jest miłosierny i wybacza bez końca. Poniżana i traktowana jak szmata kobieta nie musi dawać się poniżać.

Dorotapoznań
04-10-2011, 19:42
Zgadzam się marmoladka. Myślę tak samo. I też to przeszłam na własnej skórze.

Słońce
04-10-2011, 19:42
Dobrze moje panie, porozmawiałyśmy sobie swobodnie a teraz powiedzcie mi proszę, czy mówić o zdradzie osobie zdradzanej? Czy może nie mówić? I dlaczego?
Niewątpliwie wywiązała się pasjonująca rozmowa ale nie chciałąbym aby przerodziła się w darcie pierza. Dlatego sugeruję powrót do głownego nurtu tematu jeśli nie macie nic przeciwko?

K. Victoria A.
04-10-2011, 19:44
Najpierw to nakłonić stronę zdradzającą, żeby sama się przyznała. Jeśli takie starania nie przyniosą efektu należy delikatnie i dyskretnie powiedzieć.

Słońce
04-10-2011, 19:46
Victorio a co zrobić w sytuacji, gdy nagle pojawia się perspektywa stania się wrogiem owych osób?

K. Victoria A.
04-10-2011, 19:56
Lepsza najgorsza pardwa niż najsłodsze kłamstwo. Poza tym wątpię aby przez próbę nakłonienia kogoś do przyznania się, stać się jego wrogiem. A jeśli stronę zdradzaną poinformuje się bardzo delikatnie, z wyczuciem i dyskretnie, to też nie widzę takiego zagrożenia. W końcu nie mówimy tego obcym ludziom, tylko przyjaciołom, bo ich kochamy i chcemy ich dobra.

Ariadne
04-10-2011, 20:03
Nie kazde dzialanie tego typu,tzn jak pana opisanego przez Sloneczna jest tylko kaprysem-tak chce robic i bede.
Niejednokrotnie mezczyzni i kobiety sa uzaleznieni od seksu.Czesto nawet tego nie uswiadamiajac sobie.To sie leczy .
Poza tym utarlo sie,ze jesli nie biore,nie pije,nie objadam sie to nie mam uzaleznien. Uzaleznieniem jest kazde kompulsywne, nawykowe zachowanie, ograniczające wolnosc ludzkich pragnien. Powoduje je przywiazanie lub przykucie pragnienia do okreslonego obiektu.
Czesto slyszymy- on/a ma duzy temperament.Wszystko ladnie pieknie,gdy jestesmy singlami.Gdy jednakze jestesmy w zwiazku,sprawa komplikuje sie.
Jak kazde uzaleznienie -seksoholizm ma swoje zrodlo i przyczyny.Na pewno niska samoocena.Najczesciej uzaleznienia wychodza na swiatklo dzienne w chwilach kryzysowych,w okresie dojrzewania,itd.Czseto taki czlowiek ma zahamowane rozpoznawanie granicy miedzy dobrem a zlem.Niska empatie.
Wbrew pozorom tacy ludzie sa nadwrazliwi ,slabi,lekliwi .A juz na 100 % wystepuja u takich ludzi zaburzenia seksualne.
Trzeba tez rozroznic ,czy delikwent jest seksoholikiem,czy nimfomanem.Czy chodzi tylko o seks /seksoholizm/,czy tylko o przyjemnosc ,aby rozladowac swe emocje /nimfomania/.
Mogl doznac zawodu milosnego ...Przyczyny sa rozne.
Na pewno jako dorosly czlowiek powinien kontrolowac swe emocje,ale trzeba sobie najpierw zdawac sprawe z problemu,by go leczyc.Wiekszosc z nich nawet nie wie,ze go maja.
To tak z punktu widzenia psychologa.Inne spojrzenie,ale tez pomocne.

K. Victoria A.
04-10-2011, 20:12
Człowiek potrzebuje pomocy, a nie powiedzenia mu : Wynoś się, nie chcę Cię znać. Dla mnie zdrada nie odnosi się tylko do seksualności. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że taka boli nie najmocniej i ją nie najtrudniej wybaczyć.

Słońce
04-10-2011, 20:25
jezu kochany... człowiek robił to dla sportu ;/

K. Victoria A.
04-10-2011, 20:29
Dla sportu to można biegać za piłka, czy na długie dystanse. Ludzi nie krzywdzi się na wyścigi.

Neozorro
04-10-2011, 20:29
Czytałam uważnie Doroto i nawet dwa razy. Tak. Uważam, że zasługuje nie tylko na przebaczenie, ale i na drugą, czy też kolejną szansę.
Wooow, Victorio jestem pod wrażeniem tego co piszesz (pomimo Twojego jeszcze bardzo młodego wieku) :)
Całkowicie zgadzam się z Tobą i powiem, że tym którzy tak zaciekle oponują Twojemu zdaniu, polecam przeczytać (jak najszybciej) Diagnostykę karmy - Łazariewa, po to aby uświadomili sobie, że czasem gdy chcemy kogoś uszczęśliwić to tak na prawdę robimy mu krzywdę i mieszamy się w jego karmę, biorąc na siebie część konsekwencji z tego wynikających.
Życie też nie jest takie proste jak się wydaje i czasem coś co wydaje się dla nas wielkim nieszczęściem tak na prawdę jest dla nas dużym dobrodziejstwem, choć "na oko" wygląda to całkiem inaczej.

K. Victoria A.
04-10-2011, 20:35
Nie zwalnia to jednak z obowiązku apelowania do jednostek zagubionych, które nieświadomie działają na szkodę innych. Z tym, że prawo do takiej pomocy im kończy się wraz z brakiem chęci tej osoby, czy wraz z początkiem jej praw. Nic na siłę. Wymierzanie własnej sprawiedliwości sprawia, że to my jesteśmy czyniącymi niemoralnie, bardziej niż osoba, której "pomagamy" w naszym odczuciu i nieważne jakiego czynu się dopuściła.

Słońce
04-10-2011, 20:37
Dla sportu to można biegać za piłka, czy na długie dystanse. Ludzi nie krzywdzi się na wyścigi.

Dziewczyno, nie wiem czemu ale mam wrażenie, ze myslisz ze ja sobie pisze to dla zabawy i ze po to aby sie podroczyc z Tobą. Przedstawiam Ci fakty, piszę jak było, piszę, że znałam tego człowieka, ze znałam jego motywacje a Ty mi piszesz ze się myle.
Powtórze jeszcze raz. FACET ZALICZAŁ PANIENKI DLA SPORTU. i tak było bez względu na to jak bardzo będizesz go bronić. Był babiarzem, uwazał,ze zabawy z panienkami na boku sa w porzo. Ile raz jeszcze zanegujesz fakty? Wybacz ze sie lekko unosze. Ale to wygląda na zasadzie ja mówie, ze sciane w domu mam białą a Ty nie bo w kropki. Nie widziałaś i nie znałas tego pana, nie znałaś jego rodziny a wmawiasz mi tekst o wybaczaniu gdy facet nie miał zadnego poczucia winy, lubil sie bzykac na lewo i uwazal ze wszystko jest "w pąsiu" (dosłowny cytat).
Mój dziadek o takich działaniach mówił, (wybacz bo to też cytat dosłowny) że "plujesz żydowi w twarz a on Ci mówi, że deszcz pada"
Tutaj są fakty. SPORT. Ja na terapii rozmawiałam z moją psycholog, bo cżłowiek był moim przyjacielem (nie kochankiem) i ciążyła mi ta relacja i to jak się zachowuje. Powiedziała, że facet tak ma. Bo tak chce. Nie był chory, nie był niepoczytalny. Robił to świadomie. Byli małżeństwem przez 12 lat - mieszkali razem 10 przez 8 zdradzał ją masowo. Ile razy można wybaczać? Ile razy mozna czuc poniżenie i upokorzenie gdy on opowiada Ci o kolejnej kochance??

Słońce
04-10-2011, 20:42
Dodam, ze on opowiadal ze szczegolami zarowno o tych paniach, jak o relacjach z nimi oraz o tym czemu to robi i w jakis sposob to bedzie wykorzystywal dalej w rozgrywkach z zona.

Ale widze ze jestem sama w opozycji bo wszyscy uwazaja ze nalezy mu wybaczyc. Ok. Skoro tak myslicie....

K. Victoria A.
04-10-2011, 20:44
Ależ Słoneczna, ja nigdzie nie napisałam, że on postępował moralnie. Nie bronię go również, wszak sama dałaś tę końcówkę wskazującą na zaburzenie. Ja mówię, że zasługuje na przebaczenie i kolejne szanse. Nie sądzę, aby robił to z premedytacją, żeby tylko sprawić jak największy ból żonie. Był mało empatyczną osobą, ale to nie podlega sankcjom prawnym, a jedynie zależnej indywidualnie ocenie moralnej.

Neozorro
04-10-2011, 20:44
Nie widziałaś i nie znałas tego pana, nie znałaś jego rodziny a wmawiasz mi tekst o wybaczaniu gdy facet nie miał zadnego poczucia winy, lubil sie bzykac na lewo i uwazal ze wszystko jest "w pąsiu" (dosłowny cytat).

A Ty nie znasz tego co było powodem tego co się teraz dzieje w życiu tego pana i pani. Nie znasz ich poprzedniego życia i wnioski które tutaj wysuwasz nie uwzględniają całej prawdy a jedynie jej część.

Słońce
04-10-2011, 20:46
Ależ Słoneczna, ja nigdzie nie napisałam, że on postępował moralnie. Nie bronię go również, wszak sama dałaś tę końcówkę wskazującą na zaburzenie. Ja mówię, że zasługuje na przebaczenie i kolejne szanse. Nie sądzę, aby robił to z premedytacją, żeby tylko sprawić jak największy ból żonie. Był mało empatyczną osobą, ale to nie podlega sankcjom prawnym, a jedynie zależnej indywidualnie ocenie moralnej.
8 lat???? haha wybacz...

Słońce
04-10-2011, 20:48
A Ty nie znasz tego co było powodem tego co się teraz dzieje w życiu tego pana i pani. Nie znasz ich poprzedniego życia i wnioski które tutaj wysuwasz nie uwzględniają całej prawdy a jedynie jej część.

No widzisz masz lekki problem. Znam powody z relacji obu stron. Wiec przyjmij ze znam fakty obiektywne. Znam tez relacje brata, ojca oraz trzech kochanek ;) To nie jest obiektywne?

Zreszta moze wrocmy do tematu czy mowic o zdradzie zdradzonemu bo widze ze tutaj jestem w mniejszosci.

K. Victoria A.
04-10-2011, 20:53
8 lat to mało w porównaniu z całym życiem. Proponuję zapoznać się wnikliwiej z biografią Zygmunta Krasińskiego. Piękny przykład jego "nawrócenia" w schyłkowym okresie życia nie byłby możliwy, gdyby jego żona reprezentowała postawę, którą tutaj większość popiera.

Neozorro
04-10-2011, 20:55
No widzisz masz lekki problem. Znam powody z relacji obu stron. Wiec przyjmij ze znam fakty obiektywne. Znam tez relacje brata, ojca oraz trzech kochanek ;) To nie jest obiektywne?

Zreszta moze wrocmy do tematu czy mowic o zdradzie zdradzonemu bo widze ze tutaj jestem w mniejszosci.
Miałem na myśli wydarzenia z poprzedniego życia tych państwa.
A wracając do tematu, to absolutnie i pod żadnym pozorem nie mówić.
P.S. a jak już ktoś ma taką potrzebę to niech idzie i powie to księdzu w konfesjonale (nawet jeśli jest niewierzący)

Słońce
04-10-2011, 20:55
wiecie co? czuje sie jak w ukrytej kamerze :D

powiem Gosce aby mu wybaczyla ciekawe czy sie ucieszy...
po 8 latach zdrad i nasmiewania sie z niej przez znajomych...
po dwoch latach procesow rozwodowych...
po skandalach...

ciekawe.... ona nie chcialaby juz wiedziec o kolejnych zdradach.

ja wiem, ze nalezy wybaczac jednak prosze postawcie sie w jej sytuacji a nie tylko widzicie biednego czlowieka ktory sobie lubil skakac na boki a niedobra zona nie chce mu juz wybaczac po raz setny

Ariadne
04-10-2011, 20:57
Victorio,masz piekne spojrzenie na zycie,ale nierealne niestety.Nie jestesmy aniolami,ale ludzmi.Mamy wolna wole i nie musimy godzic sie na pewne rzeczy,a juz na pewno nie powinnismy sie godzic na to,by nas ktos krzyswdzil i to z premedytacja.
Sloneczna podala Ci przyklad seksoholika i to jeszcze bardzo malo wrazliwego .Piszesz,by ciagle wybaczac,ale to nie jest produktywne.Prowadzi do zatracenia.Osoba ,ktorej ciagle wybacza sie -nie uczy sie niczego.Zeby poznac uczucie zwyciestwa,trzeba poniesc porazke.
Swiat dziala na zasadzie dysonansu,przeciwienstw i dualizmow.Gdyby tego nie bylo ,nie byloby definicji karmy,czlowiek nie pobieralby lekcji i niczego nie uczyl sie.
Jest takie fajne powiedzenie,ze dostajesz tyle,na ile sobie pozwalasz.Niektorzy nie widza granic ludzkiej tolerancji i perfidnie to wykorzystuja.

K. Victoria A.
04-10-2011, 21:11
Ludzie nie krzywdzą z premedytacją. Zdrada jest upadkiem. Dołem z którego trzeba się wygrzebać. Przebaczenie jest podaniem ręki temu, kto w tym dole jest dlatego, ze chciał tam wepchnąć nas. Nic nadzwyczajnego.

Czyżby nagle zniknął czyjś post...!?!...

Neozorro
04-10-2011, 21:14
Ludzie nie krzywdzą z premedytacją. Zdrada jest upadkiem. Dołem z którego trzeba się wygrzebać. Przebaczenie jest podaniem ręki temu, kto w tym dole jest dlatego, ze chciał tam wepchnąć nas. Nic nadzwyczajnego.

Czyżby nagle zniknął czyjś post...!?!...
Masz rację, ale widzę że emocję już biorą tutaj górę nad zdrowym rozsądkiem.

Słońce
04-10-2011, 21:17
Temat brzmi zdrada - mowic czy nie
zniknal post z prywatna wycieczka do mnie.

K. Victoria A.
04-10-2011, 21:18
Raczej powiedziałabym Słoneczna, że z obroną mnie...

To też forma zdrady, tyle, że ideałów i pokaz pewnego mieszczańskiego typu moralności. Zdrada... nader szeroki termin.

Anonim
04-10-2011, 21:19
Co za problem wybaczyć i żyć dalej swoim życiem ?>..przecież nikt nie każe im żyć ze sobą razem.... więc gdzie tu problem ?
"wybaczam ci bo nie wiesz co czynisz" i wszystko w temacie.

Słońce
04-10-2011, 21:20
mysl co chcesz. zamykam temat i tez mysl co chcesz. chcecie robic wojne? zapraszam do hydepark

Neozorro
04-10-2011, 21:23
A może ze wszystkim przeniesiemy się na hydepark?

Słońce
04-10-2011, 21:27
Co za problem wybaczyć i żyć dalej swoim życiem ?>..przecież nikt nie każe im żyć ze sobą razem.... więc gdzie tu problem ?
"wybaczam ci bo nie wiesz co czynisz" i wszystko w temacie.


jednak nie ma obowiazku wybaczania i nadstawiania drugiego policzka, nie ma tez obowiazku patrzenia na karme i posiadania idealnych boskich pogladow. nie wszyscy jednak to rozumieją. Zyczenie aby ktos doswiadczyl czegos zanim sie wypowie autorytarnie jest powodem do obrzucania mnie grozbami i wyzwiskami na priv. A ponoc to ja nie jestem tolerancyjna.

ostatni raz prosze o wypowiadanie sie w temacie czy mowic zdradzanemu czy jest zdradzany. inaczej temat zostanie zamkniety ostatecznie.

Anonim
04-10-2011, 21:43
obowiązku to nie ma żadnego wobec nikogo.
Pozwólcie że przytoczę wam coś innego z innego tematu ;)
temat poziom duszy

"jestes mloda dusza! Na razie nasze dusze sa na roznych poziomach rozwoju i glebsze porozumineie jest niemozliwe... Daj mi znak jesli uda ci sie troche rozwinac.

czyż nie pasuję do tematu tego ?

Słońce
04-10-2011, 21:48
Tak pomyslalam ze skoro jest taka potrzeba, to rozszerze tytul tego tematu o to czy wybaczac.

Widzisz Anonimie, ja w sumie wybaczylam tej osobie wiele rzeczy, ta zdrada mnie osobiscie nie dotyczyla i nie ja ja powinnam wybaczac. Wiem natomiast ile osob te poczynania skrzywdzily i to bardzo.
Skrzywdzona zona, on tez dostal za to w kosc, te trzy kobiety ktore poznalam tez poranione po tym. Brat i ojciec tez nie mieli dzieki temu lekko. On juz nie zyje. Rodzina jego zaplacila za to cene braku kontaktu z dzieckiem. Dziecko od lat juz nie mialo ojca. Zona nie miala rodziny, a gdy juz sie uwolnila rozwodem to zachorowala i nie moze miec kolejnych dzieci z facetem z ktorym chciala miec drugi szczesliwy dom

dla pana byl to sport. Ale ciezkie tego byly konsekwencje. Mysle ze trudno jest za taka cene wybaczyc. Pod wzgledem wiedzy ezo ten pan byl bardzo wysoko ;) ale zycie sciagnelo go mocno w dol...

Anonim
04-10-2011, 21:53
widza ezo nie idzie w prze ze świadomością .. można wiele przeczytać, można powiedzieć że jest się ekspertem i co z tego ?... poziomu duszy nie jesteśmy wstanie sprawdzić a bynajmniej na pewno nie świadczy o tym poziom posiadanej wiedzy w danym zagadnieniu...

K. Victoria A.
04-10-2011, 21:55
jednak nie ma obowiazku wybaczania i nadstawiania drugiego policzka, nie ma tez obowiazku patrzenia na karme i posiadania idealnych boskich pogladow. nie wszyscy jednak to rozumieją. Zyczenie aby ktos doswiadczyl czegos zanim sie wypowie autorytarnie jest powodem do obrzucania mnie grozbami i wyzwiskami na priv. A ponoc to ja nie jestem tolerancyjna.

ostatni raz prosze o wypowiadanie sie w temacie czy mowic zdradzanemu czy jest zdradzany. inaczej temat zostanie zamkniety ostatecznie.


Nie rozumiem tego zdania, bo mam wrażenie, że inni znają mnie i moje życie lepiej niż ja sama. Oczywiście, że nie ma obowiązku, bo ludzie tak sobie wymyślili. Ale jeśli zapytam, czy jest obowiązek ratowania ludzi z wypadków drogowych jeśli się nie naraża własnego życia przy tym, to również jest, bo też tak ludzie sobie wymyślili. Zdrada jest dla każdego sprawą indywidualna i niech każdy robi co chce. ja się tylko mogę odwoływać do konkretnego człowieka, apelowanie do świata zostawię na czas, gdy będę miała więcej siły.

Słońce
04-10-2011, 21:55
w zagadnieniu milosci widac nie zdal egzaminu.

no dobrze to temat tego pana chyba mamy juz doglebnie omowiony.

ale czy pociagniemy ten temat tylko w kwestii zdrad w zwiazkach? czy moze poszerzymy go o inne zdrady?

Ariadne
04-10-2011, 22:00
Victorio,Anonimie i Neozorro-piszecie zupelnie o czyms innym.Czytacie posty Slonecznej ze zrozumieniem? Mylicie pojecia wybaczania,z pojeciem totalnego masochizmu ,ktoremu ma sie poddac kobieta zdradzana ,ponizana.Ma mu wybaczyc raz,drugi,trzeci i zyc dalej u jego boku? Absurd.
Ma mu wybaczyc i zyc dalej w spokoju,ale z dala od pana. Wybaczenie jako forma terapii dla samego siebie.Nie dla niego.On bedzie robil dalej,to co robi.
Victorio ,nie obraz sie,ale az mi sie cisnie na klawisz ,by Ci napisac-pogadamy za 30 lat!Jesli Twoje idealy nie zmienia sie-chwala Ci. Jednakze jestem pewna,ze zrewidujesz swe poglady na zycie.

K. Victoria A.
04-10-2011, 22:03
Nie tylko kobieta. Może być i mężczyzna. Człowiek.

Słońce
04-10-2011, 22:03
Nie rozumiem tego zdania, bo mam wrażenie, że inni znają mnie i moje życie lepiej niż ja sama. Oczywiście, że nie ma obowiązku, bo ludzie tak sobie wymyślili. Ale jeśli zapytam, czy jest obowiązek ratowania ludzi z wypadków drogowych jeśli się nie naraża własnego życia przy tym, to również jest, bo też tak ludzie sobie wymyślili. Zdrada jest dla każdego sprawą indywidualna i niech każdy robi co chce. ja się tylko mogę odwoływać do konkretnego człowieka, apelowanie do świata zostawię na czas, gdy będę miała więcej siły.
To ja ci wyjasnie. Chodzilo mi o to, ze tak na prawdę nie masz zielonego pojecia jakbys sie zachowala w sytuacji, gdybys byla zona tego pana, niemniej jednak piszesz tutaj o wybaczaniu. Wybacz. nie pisalam o Twoim zyciu bo nie mam o nim zielonego pojecia. Nie zmienia to faktu, ze sytuacja podana przeze mnie jest ekstremalna i iddyliczne pisanie o wybaczaniu po milionkroc tutaj sie nie sprawdzi.
Wyjasniajac. Kolega Nagato obrzucil mnie wyzwiskami i grozbami za to, ze napisalam, ze zycze przezycia takiej sytuacji. A zyczylam wlasnie dlatego, ze jest to doswiadczenie wysoce ekstremalne i nawet ja nie mam zielonego pojecia jak w sytuacji tej zony bym sie zachowala. Tak na prawde Victorio, wierz lub nie, o tym jak bysmy sie w trudnych sytuacjach zachowali dowiadujmy sie dopiero w momencie ich zaistnienia. Mozna sobie mowic ja bym wybaczyla i to jest ok. Problem w tym, ze w realu moze sie okazac, ze to bedzie zbyt trudne.
I to dokladnie mialam na mysli piszac Ci abys przezyla taka sytuacje a potem nam napisala o wybaczniu jej.

mam nadzieje ze teraz jest ciut jasniej? I podkreslam jeszcze raz. Nie znam Twojego zycia. Ja caly czas pisze o tym przypadku.

Anonim
04-10-2011, 22:13
Victorio,Anonimie i Neozorro-piszecie zupelnie o czyms innym.Czytacie posty Slonecznej ze zrozumieniem? Mylicie pojecia wybaczania,z pojeciem totalnego masochizmu ,ktoremu ma sie poddac kobieta zdradzana ,ponizana.Ma mu wybaczyc raz,drugi,trzeci i zyc dalej u jego boku? Absurd.
Ma mu wybaczyc i zyc dalej w spokoju,ale z dala od pana. Wybaczenie jako forma terapii dla samego siebie.Nie dla niego.On bedzie robil dalej,to co robi.
Victorio ,nie obraz sie,ale az mi sie cisnie na klawisz ,by Ci napisac-pogadamy za 30 lat!Jesli Twoje idealy nie zmienia sie-chwala Ci. Jednakze jestem pewna,ze zrewidujesz swe poglady na zycie.

Ariadno w sumie to nie wiem czemu wymieniłaś mnie..ja w tej dyskusji nie brałem udziału za bardzo... napisałem w sumie 2 posty ..

Piszesz :

Ma mu wybaczyc raz,drugi,trzeci i zyc dalej u jego boku? Absurd
Ja natomiast napisałem :

Co za problem wybaczyć i żyć dalej swoim życiem ?>..przecież nikt nie każe im żyć ze sobą razem.... więc gdzie tu problem ?
"wybaczam ci bo nie wiesz co czynisz" i wszystko w temacie.

Wydaje mi się że przeczytałem ze zrozumieniem wszystkie posty .. dlatego uznałem że ten cytat :

"jestes mloda dusza! Na razie nasze dusze sa na roznych poziomach rozwoju i glebsze porozumineie jest niemozliwe... Daj mi znak jesli uda ci sie troche rozwinac."

również pasuje do tematu.

Może się mylę.. nie wiem.. wydaje mi się że wszystkim udzieliły się emocje..

Ariadne
04-10-2011, 22:25
Pracowalam kiedys w szkole. Jako mlody nauczyciel dostalam zadanie rozpisania planu zajec na ferie dla dzieci z wymysleniem rodzaju zajec,itp. Mialo to byc oceniane.Moja "przyjaciolka" z pracy "ukradla" mi pomysl i przedstawila jako swoj. Nigdy nie podejrzewalabym jej o taka ceche.
Problem byl taki,ze nijak nie moglam udowodnic,ze to moj pomysl.
Nie poszlam tlumaczyc sie do dyrektorki.Po co?Jak niby mialam jej udowodnic,ze ona mi "swisnela" pomysl? Jakos wtedy nie mialam ochoty tlumaczyc sie i dochodzic swych racji. Moze powinnam? Faktem jest,ze podu.padla moja wiara w przyjazn .Do dzis nie mam zadnej "przyjaciolki od serca".
Rozpisalam drugi plan.Nie mialam wyjscia.Jak na ironie moj pierwszy -ten skradziony, byl najlepszy :P
Kolezanka dzieki bogu dlugo nie zagrzala miejsca w szkole.

Ach tak,sorry Anonimie.Chyba jestem juz za bardzo spiaca.A tak a propos -nie irytuje sie.Naprawde ze mnie baaardzo spokojny czlowiek. ;)

Dorotapoznań
05-10-2011, 07:19
Wypowiadając się w temacie uważam że czasem nie wypada się komuś wtrącać w zycie i powiadamiać zdradzanej osoby że ktoś właśnie robi ją w trąbę. A jeśli to ktoś naprawdę bliski to nalezy tę prawdę wyrazić mozliwie najdelikatniej choć obawiam się ze nie istnieją takie delikatne słowa które mogłyby złagodzić cios prawdy. Co do tego pana którego Victoria za wszelką cenę próbuje umoralnić i mu wybaczyć stwierdzam ze ja takiego człowieka nie wpuściłabym za próg. Nie miałabym ochoty być poniżana. Tyle w temacie.